Żabie uda, raki i ślimaki

Gdy to widzę, to mnie zaraz mdli
Egzotyczne, dzikie te zwierzaki
Najwyraźniej nie pasują mi

Żabia nóżka raczej nieciekawa
Łatwo wyrwać, złamać nóżkę tą
Żabia nóżka taka chuderlawa
Za to moja noga jest jak dzwon

Jest bardzo wesoło
Szwedzki stół się gnie
Leci kupa śmieci
Wszyscy bawią się
Impreza na medal
Leję sobie w szkło
Tego i owego
A także to tamto
Przełamuję niechęć do ślimaka

A w marzeniach jestem sam na sam
Z tym facetem, który nie wie
Że posiada klucz do raju bram

Czy wypijesz ze mną słodkie wino
Spójrz w me oczy, a zobaczysz, że
rzucimy na grilla żar - kiełbaski dwie
Do białego rana zabawimy się









Przyjdzie dzień, gdy dorośnie Maryla,

jeszcze rok, jeszcze dzień, jeszcze chwila,
już nie zagra, jak dawniej w zielone,
nie popędzi w podróże szalone, hej, hej, hej.

Dla niej diabeł, dla niej raj, pa ta taj, o pa ta taj.
Dla niej anioł, dla niej raj, pa ta taj, o pa ta taj.
Dla niej diabeł, dla niej raj, pa ta taj, o pa ta taj.
Dla niej wszystko naj,naj, naj, pa ta taj, o pa ta taj.

Gdzie podziała się dawna Marylka,
ta, co miała niewinność motylka,
dzisiaj zna ją i Londyn i Łowicz,
wszędzie słychać Marylę Rodowicz.

Hej, hej, hej, dla niej diabeł...

Przyjdzie dzień posiwieje Maryla,
jeszcze rok, jeszcze dzień, jeszcze chwila,
i zapełni się Paryż i Kutno
nowych dziewczyn urodą okrutną.

Dla was diabeł, dla was raj, pa ta taj, o pa ta taj...