Ziemio dobra, ziemio stara

zbyt surowo nie sądź nas,
bądź jak orzeł i jak sarna,
daj nam ciszę, daj nam czas.
Ziemio dobra, ziemio stara,
w mysich dziurach czuwa śmierć
to umiera dawna wiara,
a tej nowej tli się ćwierć...

Może jutro coś się zmieni,
oniemiały zabrzmi dzwon
i zbawieni znów i odkupieni znów,
dony, dony, dony, don-
zarobimy gdzieś pieniądze,
nie wrócimy do tych stron,
i z kamieni dwóch odbudujemy dom,
tylko odwróć, siostro, kartę złą!

Ziemio dobra, ziemio stara
czemu szczęścia nam nie żal?
Każdy ranek nas oddala,
chciałeś palić, no to pal...

Może jutro coś się zmieni
oniemiały zabrzmi dzwon
i zbawieni znów i odkupieni znów,
dony, dony, dony, dony, dony, don-
odnajdziemy miłą miłość,
spadną deszcze, wzejdzie plon
i z pożarów dwóch odbudujemy dom,
tylko odwróć, siostro, kartę złą.

Ziemio dobra, ziemio stara
ty mi przebaczenie dasz...
Byłam sama, jestem sama,
resztę grzechów dobrze znasz,
resztę grzechów dobrze znasz.









Był ślub wśród najwyższych sfer

Taki odlot każdy mieć by chciał
Sto prób odbyło się
Żeby każdy swoje miejsce znał
Już miał gruchnąć marsz
Biskup stułę w gładkie dłonie wziął...
Gdy ktoś z pierwszych ław
Nagle wrzasnął rany Boskie STOP!

I zrobił się szum
Jak nie wiem co-o o
Gdy cały ten tłum ryknął na głos:

Co się stało z Mamą?
Mama zniknęła stąd
Krótką chwilę była
Gdzieś się zmyła
Każdy trzeba przeszukać kąt
Co się stało z Mamą?
Ktoś musiał widzieć ją
Cały ślub wstrzymamy
Bo bez Mamy
Wszyscy goście jak dzieci są

Zaczął się ruch
Jak na placu pełnym blaszanych szczęk
Wzdłuż naw rozległ się
Telefonów komórkowych brzęk
Do drzwi wszyscy pchali się
Jakby przed czymś szybko chcieli zbiec
Wciąż rósł przed kościołem kurz
Tak za Mercem szybko śmigał Merc!
Za chwilę przez fax
To poszło na kraj-aj-jaj
I wśród innych kraks
Ten problem był naj-naj-naj: Co się stało z mamą ?
Mama tak na oko ze dwa metry wysoka
Uwielbia stek i gulasz
Na plecach ma tatuaż
Gdy grozi wielka wsypa
To wyskakuje z jeepa
Tak się ten opis kończy
A teraz list gończy