A była raz Murzynka miła,

posąg z czarnej skały,
co w Dunajcu Czarnym żyła,
Stach Bachleda w Białym.

Cosik brało ich ku sobie,
wzięli na odwagę,
ona jemu dała tam-tam,
a on jej ciupagę.

A ona go kua, kua
tumana, muła.
A on: aua, aua!
Je, je, je!
A on jej puk-puk w tam-tam.
Ua - ua!
A ona: e tam, e tam.
Je - je - je!

Z tej miłości pili cięgiem,
gorzałę ze śmagą.
On jej w końcu przyrżnął bębnem,
ona mu ciupagą.

Morał z tego względem trunków
ukuli u górali:
Nie mieszaj chłopie gatunków,
bo ci łeb rozwali.

A ona go...

Że Murzynka w tej parafii
żaden cud na ziemi,
bo już przecie nom sie trafieł
w Poroninie Lenin.

A, że była psiakrew śwarno
Stach kcioł zwyobracoć,
ale nocka było corno
nie mógł jej namacoć.

A ona go...









Przyjdzie dzień, gdy dorośnie Maryla,

jeszcze rok, jeszcze dzień, jeszcze chwila,
już nie zagra, jak dawniej w zielone,
nie popędzi w podróże szalone, hej, hej, hej.

Dla niej diabeł, dla niej raj, pa ta taj, o pa ta taj.
Dla niej anioł, dla niej raj, pa ta taj, o pa ta taj.
Dla niej diabeł, dla niej raj, pa ta taj, o pa ta taj.
Dla niej wszystko naj,naj, naj, pa ta taj, o pa ta taj.

Gdzie podziała się dawna Marylka,
ta, co miała niewinność motylka,
dzisiaj zna ją i Londyn i Łowicz,
wszędzie słychać Marylę Rodowicz.

Hej, hej, hej, dla niej diabeł...

Przyjdzie dzień posiwieje Maryla,
jeszcze rok, jeszcze dzień, jeszcze chwila,
i zapełni się Paryż i Kutno
nowych dziewczyn urodą okrutną.

Dla was diabeł, dla was raj, pa ta taj, o pa ta taj...