Szmaragdów sznur pragnę mieć,
pochlebców tłum pragnę mieć.
Lecz na czas wojny podaruj mi
kropelkę biało-siwej mgły.
Lecz na czas wojny podaruj mi
kropelkę biało-siwej mgły.
Nie lękam się chłodu gwiazd,
choć wilczy tren zbudził nas.
Lecz na czas wojny, na czarne dni
podaruj mi krople mgły.
A na czas wojny, na czarne dni
podaruj mi krople mgły.
Chciałabym mieć sukień sto,
chciałabym mieć wielki dom.
A na czas wojny podaruj mi
wilgotne, purpurowe bzy.
A na czas wojny podaruj mi
wilgotne, purpurowe bzy.
Nie lękam się mroźnych zim,
wichury co w niebie śpi.
Lecz na czas wojny, na czarne dni
potrzebne mi twoje bzy.
A na czas wojny, na czarne dni
potrzebne mi twoje bzy.
Niech niebo nam deszcze śle,
niech żyta łan srebrzy się.
A na czas wojny daj Boże nam
jedynie zapomnienia dar.
A na czas wojny daj Boże nam
jedynie zapomnienia dar.
Nie lękam się świstu kul,
nie lękam się śnieżnych pól.
A na czas wojny daj Boże o!
ten jeden dar - pamięć złą.
A na czas wojny daj Boże o!
ten jeden dar - pamięć złą.
A na czas wojny daj Boże o!
ten jeden dar - pamięć złą.
Będzie to, co musi być
Wsłuchaj się w pierwotny rytm
Zsynchronizuj z ziemią puls
Zdarzeń nie przyspieszy nic
Biegłem, przecinając mrok
Potykając się co rusz
On dosłownie jakby obcy - własny cień
Ksieżyć z lekka drwił
Dogonić chciałem przyszłość
Zdemaskować boski plan
Chciałem spotkać siebie z przyszłych dni
Sprawdzić, czy szczęśliwy ze mnie gość
Będzie to, co musi być
Wsłuchaj się w pierwotny rytm
Zsynchronizuj z ziemią puls
Zdarzeń nie przyspieszy nic
Biegłem, jak szalony w mrok
Uliczkami z kocich głów
A odgłos moich kroków
Płoszył sny dzieci, mężów, żon
Dogonić chciałem przyszłość
Zdemaskować boski plan
Chciałem spotkać siebie z przyszłych dni
Sprawdzić, czy wciąż ją przy sobie mam
Będzie to, co musi być
Wsłuchaj się w pierwotny rytm
Zsynchronizuj z ziemią puls
Zdarzeń nie przyspieszy nic
Tyle miał nam dać, że aż brakło tchu
Nasz świat, nasz brat, nasz król
A za oknem szadź, popłuczyny snu
I strach i krach, i ból
Gdy nadzieje w pył
Jak skrzydełko ćmy - starte,
Czy wystarczy sił
By odegnać łzy żartem.
Człowiek, człowiek
To brzmi dumnie gdy w trumnie
Lecz nim minie brzmi w trzcinie
człowiek - numer buta, marszruta, imię
Lwem nie będziesz
Choćbyś z diabłem
Był w zmowie wolny
Ale klatkę masz w sobie
W sercu, w duszy, w głowie
I słowie człowiek.
Dzieci poszły precz, starzy idą w piach
I bunt i czas się bać
Życie ładna rzecz, a najbardziej w snach,
Więc grunt to mieć gdzie spać
Myśli naszych kruk
Przy niebieskim siadł tronie,
Jeśli nie daj Bóg
Boga nie ma tam - to koniec.
Człowiek, człowiek...