Zmarłe konie w cyrku straszą, gdy zapada noc
Popatrz, jak areną biegnie cień
Byłem piękny, byłem młody, śpiewa nocny koń
Resztę mej urody zmyje dzień.
Póki macie siebie, ciebie
Szklankę nocy, kromkę dnia
To orkiestra jeszcze w sercach gra.
Póki jadą jeszcze wozy
Pośród czarnych łąk
To się w końcu zawsze znajdzie port.
Póki jeszcze żadna bujda
Nie zatruła wam dusz
Nie zabraknie dla was słodkich róż.
Póki świecą światła rampy
I choć został jeden widz
To do szczęścia nie potrzeba nic.
Nocą słychać w cyrku hałas pękających serc
Znowu ktoś cyrkówkę kocha mniej...
Rano zmiecie stare serca pracowity stróż
I przeminie echo śpiewki tej.
Póki macie siebie, ciebie...
Przyjdzie dzień, gdy dorośnie Maryla,
jeszcze rok, jeszcze dzień, jeszcze chwila,
już nie zagra, jak dawniej w zielone,
nie popędzi w podróże szalone, hej, hej, hej.
Dla niej diabeł, dla niej raj, pa ta taj, o pa ta taj.
Dla niej anioł, dla niej raj, pa ta taj, o pa ta taj.
Dla niej diabeł, dla niej raj, pa ta taj, o pa ta taj.
Dla niej wszystko naj,naj, naj, pa ta taj, o pa ta taj.
Gdzie podziała się dawna Marylka,
ta, co miała niewinność motylka,
dzisiaj zna ją i Londyn i Łowicz,
wszędzie słychać Marylę Rodowicz.
Hej, hej, hej, dla niej diabeł...
Przyjdzie dzień posiwieje Maryla,
jeszcze rok, jeszcze dzień, jeszcze chwila,
i zapełni się Paryż i Kutno
nowych dziewczyn urodą okrutną.
Dla was diabeł, dla was raj, pa ta taj, o pa ta taj...