Zapisz swoję ulubione piosenki Maryla Rodowicz

Imie/ksywa:*

Mail

Komatarz dla przyszłych pokoleń:




Kacuje, świdruje,

pacjentów drutuje.
A w bieli pościeli
przelicza, rachuje.
Dentysta, sadysta
Sadysta, dentysta
Dentysta, sadysta
Sadysta, dentysta
W nocy śni, śni o krwi,
wstaje dzień, jest jak cień.
Zmęczony, zmroczony
dentysta szalony.
Dentysta, sadysta
Sadysta, dentysta
Dentysta, sadysta
Sadysta, dentysta
Pobije dla draki,
wybija mleczaki.
Za same siekacze
zarobił na daczę.
Dentysta, sadysta
Sadysta, dentysta
Dentysta, sadysta
Sadysta, dentysta
Z trzyletniej dziewczynki
wyrywa jedynki.
Gdy czuję zmęczenie,
katuje korzenie.
Dentysta, sadysta
Sadysta, dentysta
Dentysta, sadysta
Sadysta, dentysta
Z zawiści, po złości
da wiertłem po kości.
Zakleszczy, wyrywa,
z paszczęki ubywa.
Dentysta, sadysta
Sadysta, dentysta
Dentysta, sadysta
Sadysta, dentysta









Czas upływa, lat przybywa,

bądźmy szczerzy.
Już nie spojrzy na mnie
junior, ni harcerzyk.
Ale nie jest źle, póki co,
bo się jeszcze chce śpiewać choć
czas umyka i nie wnika,
łże psychika.
Nie u wszystkich taka mocna,
jak u byka.
Odliczając dni, brzydko klniesz,
lat przybywa i pytań też.
Jaka będzie dalsza wersja życiorysu,
i czy będzie ów życiorys wart opisu.
Każdy wrak czuje brak,
głowa, jak pusty bak,
z panienkami też już nie tak.

Komuś broda nie chce rosnąć,
jak należy.
Tak to bywa, gdy się zbyt
wysoko mierzy.
Ale nie jest źle, póki co,
bo się jeszcze chce śpiewać choć,
z perspektywy bardziej śmieszy,
a mniej boli.
Czas używa raczej cukru, niźli soli.
Niby nie jest źle, póki co,
bo się jeszcze chce wierzyć w to,
że najlepsze jeszcze będzie,
że przed Tobą, że nie minie i
nie przejdzie mimo, obok.
Znowu masz nowy frak.
Głowa, jak pełny bak,
i panienka znów mówi tak.

Czas upływa, lat przybywa,
bądźmy szczerzy.
Już nie spojrzy na mnie
junior, ni harcerzyk.
Każdy wrak czuje brak,
głowa, jak pusty bak,
z panienkami też już nie tak.

Czas upływa, lat przybywa,
bądźmy szczerzy.
Już nie spojrzy na mnie
junior, ni harcerzyk.

Czas upływa, lat przybywa...









Z wielu pieców się jadło chleb      

Bo od lat przyglądam się światu
Czasem rano zabolał łeb
I mówili zmiana klimatu

Czasem trafił się wielki raut
Albo feta proletariatu
Czasem podróż w najlepszym z aut
Częściej szare drogi powiatu

Ref.:
Ale to już było i nie wróci więcej
I choć tyle się zdarzyło to do przodu
Wciąż wyrywa głupie serce


Ale to już było, znikło gdzieś za nami
Choć w papierach lat przybyło to naprawdę
Wciąż jesteśmy tacy sami

Na regale kolekcja płyt
I wywiadów pełne gazety
A oknami kolejny świt
I w sypialni dzieci

One lecą droga do gwiazd
Przez niebieski ocean nieba
Ale przecież za jakiś czas
Będą mogły same zaśpiewać

Ref.